Raba – jest rzeką w południowej Polsce – lewostronny dopływ Wisły, płynie przez województwo małopolskie. Z wędkarskiego a w zasadzie z „muszkarskiego” punktu widzenia jest podzielona na 3 zacne odcinki specjalne:

Pierwszy: to Tarliska Górnej Raby „Hurch” od ujścia potoku Lubieńka w Lubniu do początku muru oporowego w Stróży, oraz dolna część potoku Krzczonówka od Tokarni do Pcimia.

Drugi: to odcinek którym opiekuje się Pan Józef Jeleński, zaczyna się od początku muru oporowego w Stróży do progu zabezpieczającego kolektor ściekowy z Zarabia około 1,5 km poniżej mostu drogowego w Myślenicach.

Trzeci: odcinek ten to rzeka od mostu drogowego w Dobczycach do mostu drogowego w miejscowości Gdów i tam właśnie wybraliśmy się po raz pierwszy pod koniec kwietnia 2007 roku.

 

Zachęcani na wszelkie możliwe sposoby przez naszego kolegę Krzyśka z Brzeska, opowieści o dużych, co tam o wielkich pstrągach …. jakich pstrągach?, w Polsce?, tu u nas?, może Krzyśkowi się coś pomieszało ?, może mówił o Skandynawii?, a może o jakiejś jeszcze innej rzece?, ale u nas? …. a poza tym, przecież jak tam pojedziemy pierwszy czy drugi raz to i tak nic nie złowimy – frycowe trzeba zapłacić, zanim się nauczymy, zanim rozpracujemy muchę, zanim nauczymy się czytać wodę, zanim …… itp., itd.,… to trochę musi potrwać.

 

No, ale jest decyzja – jedziemy a w zasadzie to wyskoczymy ”po robocie”. Razem z kolegą pracowaliśmy w Krakowie (no z pewnością nie był to przypadek), że znaleźliśmy się w tym samym dniu w tym samym mieście i akurat spaliśmy w tym samym hotelu w Wieliczce – ot taki przypadek, skrupulatnie zaplanowany tydzień wcześniej. Szybki obiad i jedziemy na ryby do Dobczyc, tam spotkaliśmy się z Krzyśkiem, kilka szybki instrukcji co do much (oczywiście dostaliśmy po sprawdzonym wzorze), metody łowienia i do wody… Pierwsze wrażenie to przecież taka większa kopia mojej ulubionej …….. (no, takiej małej rzeczki z Podkarpacia), więc problemu z czytaniem wody nie będzie.

Zaczynamy łowić oczywiście pełni nadziei że coś się uda złowić (choć tak naprawdę to chyba w sukcesy specjalnie nie wierzyliśmy), ale, ale efekty przerosły nasze najśmielsze oczekiwania …….

Jest pierwszy godny fotki, ryba około 60 cm.

raba2

Chudy, chudy ale byk.

raba3

Jest następny 60+ i wszystko byłoby ok gdyby nie to, że jest nas 3 (słownie: trzech) a łowi tylko 1 (słownie: jeden) no i człowieka tak po prostu, tak normalnie, tak sypatycznie, tak bez zawiści tak… tak… no szlag trafia.

raba16

raba18

No i Krzysiek złowił coś godnego uwagi, ryba ok. 60 cm.

raba13

raba14

A to pierwszy mój wycholowany … i małe zdziwienie: pstrag, troć a może po prostu pstrąg potokowy, który swoje życie spędził w zbiorniku Dobczyckim, stąd nietypowe ubarwienie?

raba1

Oczywiście połowiliśmy dużo wiecej ryb, Krzysiek wyciągnął jeszcze 2 piękne ryby, ja miałem 3 ryby 50+ ale niestety żadnej nie udało mi się wycholować. Wieczorem małe podsumowanie i …. oczywiście zostajemy jeszcze na 1 dzień.

Drugi dzień, 2 godziny łowienia i wreszcie jeeeeeest mój pierwszy wielki pstrąg z Raby. I to jaki, prawie 70 cm i około 4 kg. (po tej rybie kupiłem streamerówkę #8 i łowię nią do dzisiaj).

raba4

raba6

I jeszcze raz.

raba5

A to kolejny pstrąg (trochę poniżej 50)

raba11

Rabą tak się zachwyciliśmy, że odwiedziliśmy ja poźniej jeszcze kilkakrotnie i nadal systematycznie odwiedzamy.

Dwa tygodnie później i ryba około 45 – 50 cm.

raba12

raba15

Kolejne 2 tygodnie i prawie 60 cm.

raba9

raba10

Raba to moja ulubiona Rzeka, nie jest za duża, wystarczająco głęboka żeby mogły w niej mieszkać wielkie kropkowane stwory a poza tym, jest to bardzo czytelna rzeka, łatwo namierzymy rybę, co nie oznacza że łatwo ją można złowić. Pewnego razu obserwowałem kilka metrów powyżej mojego stanowiska jak na przestrzeni około 10 m2 wychodziły do suchej muchy (mały chruścik, hak 14), 4 (słownie: cztery) pstrągi i każdy miał powyżej 60 cm (słownie: sześćdziesiąt centymetrów). Widok – BEZCENNY, co ja się narzucałem ……. sucha, mokra, nimfa i …… jeszcze raz sucha, mokra, nimfa i ……. jeszcze raz sucha, mokra, nimfa i …….. nic. Mimo to chciałbym to zobaczyć jeszcze raz, nie koniecznie tylko na Rabie, może być na każdej innej rzece w Polsce (o tak w Polsce byłoby miło).

raba8