W tamtym roku 2 razy wybierałem się do Słowenii i żaden z tych wyjazdów nie doszedł do skutku. W tym roku plan był prosty weekend majowy niezależnie od pogody jest nasz, zarezerwowane całe 5 ni na łowienie (jeżeli byłoby coś nie tak z wodą – przeniesiemy się na inne rzeki ewentualnie do Bośni). Celem wyprawy była Soca i dopływy – nie celem były ryby, dużo i dużych no i nieśmiało myśleliśmy o „Marmurku” – autochtonie zamieszkującym rzekę Soca i dopływy. Dużo się pisało o tym pstrągu jak i o całej Słowenii, czasami mam wrażenie, że po Sanie i Dunajcu to rzeki Słowenii i Bośni są najlepiej znane naszym muszkarzom, no to może się nie będę rozpisywał.

Wyjazd w czwartek 29.04 około 19.00 – powrót w środę 04.05 – czyli mamy 5 dni pełnego łowienia.

Wybieramy się do miejscowości Tolmin jakieś 1100 km, już na Słowenii zjeżdżając z autostrady dojeżdżamy do miejscowości Idrija i póżniej będziemy jechać cały czas wzdłuż rzeki Idrijcy – to największy lewostronny dopływ Socy. W miejscowości Idrija zatrzymaliśmy – Artek był tu wcześniej więc wiedział o co chodzi, ja natomiast pierwszy raz karmiłem pstrągi zarówno tęczowe (marmurki stały jak zamurowane) bułką – jak karpie na Solinie. Z mostu w środku miasteczka można swobodnie oglądać pstrągi takie do 50 cm – to rezerwat, nie wolno łowić i ryby to chyba wiedzą bo zachowują się jak gdyby nigdy nic – normalka, że ktoś rzuca jakieś żarcie. Artek mimo wszystko był trochę zawiedziony bo jak tu był poprzednim razem to widział ryby po 60 cm, a tu tylko takie maluchy (50 cm).

No cóż, jedziemy dalej, rzeka jest przepiękna ale moim zdanie to dopiero od miejscowości Żelin nadaje się do „rzecznych” połowów. Tutaj wpada mały dopływ i Idrijca niesie dużo więcej wody, wcześniej to łowienie jak na większym potoku – od dołka do dołka .

Dojeżdżamy do Tolmina, tu mamy kupić licencje. Tolmin to malownicze miasteczko z niesamowitym jeziorem na Socy – woda w kolorze turkusowym, całe jezioro, jak się później okazuje cała Soca ma taki kolor (Idrijca była szmaragdowa).

Soca 043

Soca 045

Soca 046

Soca 047

Soca 048

Kupujemy licencje 5 dniowe – 216 euro – boli, ale człowiek ma świadomość za co, na ścianie w hoteliku wisi kilka spreparowanych marmurków, 105 cm i 10,5 kg, następny 8,5 kg – jak człowiek to ogląda to jakoś łatwiej przełyka te 216 euro. Na terenie w którym łowimy gospodarzem jest Tolminska Druzina – tutaj znajdziecie więcej informacji na temat terenu działania i kosztów licencji. Na zakupionej licencji możemy łowić na 4 rzekach. Soca (w tym odcinek no kill), Idrijca, Trebuscica, i Tolminka. Plany mamy aby połowić wszędzie. Jedziemy na kwatery do miejscowości Volarje kilka kilometrów za Tolminem w górę Socy. Oczywiście nie dojechaliśmy, przejeżdżając przez most na Socy zgodnie stwierdziliśmy że 8.00 to „za wcześnie” żeby budzić gospodarza i postanowiliśmy połowić po 13 godzinach podróży w nocy nagle zmęczenie nam przeszło i idziemy do wody.

 

Wchodzę do wody w miejscowości Kamno tuż powyżej mostu (od mostu w dół zaczyna się odcinek no kill) i po kilkunastu rzutach wyciągam pierwszego pstrąga – biały woolf budger ze srebrnym tułowiem i srebrną główką (jak się później okaże, będzie to najskuteczniejsza mucha wyjazdu).

 

Kolejnych kilka rzutów i jest kolejny, ale jakby mniejszy, trochę słabszy, chwila holu i niespodzianka tzw. przyłów – lipień, który przygryzł sobie streamera – 46 cm (jak się okazało to nie jedyny , który posmakował w streamerach).

Soca 038

Soca 039Co do samej rzeki, przepiękna, szybsza od Dunajca, niesie dużo wody i uciąg jest niesamowity i ten kolor turkusowy, dno białe, przez całą wyprawę oglądałem piasek, żwirek, kamienie wszystko w biały kolorze i różnej granulacji od 0,1 mm do kamieni po 10 cm, okrąglutkie i białe, czysto, czysto i jeszcze raz czysto i ta przejrzystość na kilka metrów – to się rzuca w oczy człowiekowi, który jest tutaj pierwszy raz. Tutaj jest ciężko znaleźć nawet jakiś zamulony odmęt – nic, no i te łachy żwirowe o różnej granulacji, jakby u nas lipienie czy pstrągi miały tyle tarlisk co tam to pewnie bzykały by się 4 razy w roku (na okrągło) – niesamowity widok.

Soca 020

Soca 017

Soca 041

No, ale wracając do naszego łowienia to złowiliśmy po kilka ryb w ciągu 2 godzin i postanowiliśmy pojechać na kwatery – zmęczenie jednak wyszło (oczywiście po rybach, nie po 13 godzinach jazdy).

Soca 011

Rozpakowaliśmy się, krótka drzemka i obmyślamy plan, gdzie i kiedy łowimy:

Dzien pierwszy zostajemy na Socy, mamy jakieś 200 metrów do rzeki od kwatery więc będziemy tam łowić po południu (notabene miejsce przy moście w Volarje okazało się jedną z najlepszych miejscówek), a brat właściciela kwater, zapalony wędkarz twierdzi, że w dziurze pod filarami siedzi Marmurek około 80 cm.

Soca 002

Wieczorem, siedząc na brzegu nad rynną łowiliśmy ryby siedząc na kamieniach – ryby żerowały na chrustach, a my łowiliśmy na nimfę.

Dzień drugi postanowiliśmy poświęcić na dopływy: rano Tolminka, po południu Trebuścica. Na Tolmince nie połowiliśmy, chcieliśmy podjechać trochę wyżej aby schodzić w dół i to był błąd jak widać na zdjęciach poniżej.

Tolminka rep 2

Tolminka rep 4

Zejście do rzeki było wręcz niemożliwe ale widoki – niesamowite. To co zwróciło moja uwagę to fakt, że rzeka płynie w kilkudziesięciu metrowym kanionie ze skał a na dole w korycie oprócz skał są miejsca ze żwirem o drobnej granulacji – tarliska. Podsumowując, żeby połowić na Tolmince to raczej trzeba iść w górę rzeki, są ryby ale miejsca nie za wiele. Poranna tura uciekła nam na szukaniu rzeki, więc jest decyzja jedziemy na Trebuścice. Po drodze zatrzymaliśmy się na obiadku w restauracji w miejscowości Dolenja Trebusa, polecamy, nastawieni w dużej mierze na wędkarzy, w oczekiwaniu na obiad przeglądnęliśmy mnóstwo miejscowych czasopism wędkarskich – ciekawe połączenie, królują oczywiście ryby szlachetne, pstrągi, głowacice, lipienie z połączeniu ze szczupakami, sandaczami, sumami i … karpiami – dało się? Oczywiście nikt tam nie pisze o łowieni płotek czy świnek.

Po obiedzie „bierzemy” się za Trebuścice, piękna malownicza rzeka, pływają również Marmurki, rzeka traktowana jako matecznik więc jakiś specjalnych zarybień nie ma się co spodziewać, nie oznacza to brak ryb – ryb jest sporo, natomiast są to ryby dzikie – ciężkie do złowienia. Oczywiści e można drapnąć 50-tkę i większego.

Trebuscica rep 7

Trebuscica rep 2

Trebuscica rep 3

Trebuscica rep 5

Po 2 godz. Łowów wracamy na Idrijce – większa rzeka, większa ryba. Przyjeżdżamy z drogi pod mostem widać fajna miejscówkę, przewinęło się już kilka osób, 1 Francuz i 2 Włochów (przepraszam 1 Włoszka i 1 Włoch) i nic, ryby z góry są widoczne lecz nikomu nie udało się dobrać im do tyłka.

Idę i ja i … polska szkoła, jeżeli człowiek łowi w pustych wodach i musi dać radę to i w rzece gdzie ryby są tym bardziej da radę. Złowiłem kilkanaście Tęczaków w przedziale 42-46 cm.

slovenia_2011_2

slovenia_2011_3

slovenia2011_1

Na sam wieczór postanowiliśmy wrócić na Socę, Artek pod most w Volarje, ja postanowiłem zwiedzić nowe miejscówki. Znalazłem piękną płań, taka trochę przypominającą swoim charakterem nasze (oczywiście nie kolorem wody czy dna) – po prostu spokojniejsza a w niej ryby, mnóstwo ryb. Łowiłem na suchą muchę: kilka rzutów, zacięcie i 10-15 min holu, następnie kilka rzutów i 10-15 min holu – coś pięknego, łowiłem na żyłkę 0,12 i ryby w przedziale 40-50 cm naprawdę dawały popalić.

Soca 030

Soca 031

Na to miejsce wracaliśmy codziennie do końca wyprawy, zawsze na wieczór – ryby z głębokiej wody wychodziły na płytszą, były dobrze widoczne – ciemne cienie na białym lub niebieskim tle (ryby nawet do 70 cm), łowiliśmy na nimfy (również pedałki) i suchą muchę.

Soca 034

Soca 035

Soca 022

Dzień trzeci to Soca – cały dzień ale za to tylko z sucha i mokrą muchą, złowiliśmy tego dnia najmniej ryb ale za to najbardziej je cenimy, sucha to sucha a na mokra muchę to obydwaj lubimy łowić.

Soca 033

Soca 036

Dzień czwarty to znowu próba poszukania czegoś nowego – jedziemy w górę Socy powyżej miejscowości Kobarit a nawet Bovec. Jadąc tak w górę w pewnym momencie zauważyłem ciekawe znaki – RAFTING. Mówię do Artka – to nic dobrego nie wróży, zjeżdżamy przy najbliższej okazji do rzeki i …… zobaczcie sami:

Soca 024

Soca 027

Zwróćcie uwagę że nawet tutaj są łachy drobnego żwirku – czytaj tarliska.

Soca 028

Widoki bezcenne ale sensu łowienia nie widzieliśmy więc wróciliśmy na Socę między miejscowościami Idrsko i Kamno.

Dzień piąty to poranna tura na Socy – powyżej mostu w miejscowości Volarje udało mi się złowić jedynego Marmurka wyprawy (około 40 cm).

Soca 014

Soca 015

Marmurki to raczej ryby nocne, jeżeli chcecie je łowić to najlepsza pora będzie szarówka rano lub wieczorem no i głęboko, w dzień stoją przyklejone do dna i raczej nie reagują na nasze streamery. Tęczaki zaś biorą przez cały dzień, jest to fajne że nie musimy wstawać o 4 rano żeby połowić ale może być mylące – ciężko o takiej porze złowić marmurka, ten wymaga poświęceń – niestety.

Druga tura to Idrijca – warto na tą rzekę poświęcić uwagę, owszem Soca wciąga ale na Idrijcy są naprawdę wielkie ryby, jest trochę spokojniejsza od Socy, bardziej przypomina kolorem i charakterem nasze rzeki, jest czytelna i mnóstwo w niej ryb (Klenie po 60 cm to normalka), stada Brzan i wielkie pstrągi łącznie z Marmurkami.

Trzecia tura to Soca w najbardziej sprawdzonych miejscach, człowiek łowił codziennie a mimo wszystko chciał jeszcze sobie połowić – ciekawe dlaczego?

Podsumowując łowiliśmy około 20 ryb dziennie w przedziale 40-50 cm. Nie udało nam się złowić jakiegoś wielkiego Pstrąga (największy Artka 52 cm, mój podobny, niestety nie było mi dane go wyjąć), natomiast Pstrągi około 45 cm to chleb powszedni. Padł 1 Marmurek około 40 cm no i jako przyłów złowiliśmy mnóstwo Lipieni (spora część na streamera) w przedziale 40-49 cm. Są inne, jasne nie tak ciemno ubarwione jak u nas, wyglądają może trochę blado ale naprawdę są w dobrej kondycji jak cała rzeka.

Soca 037

Warto pojechać, z każdą holowana rybą na 45 cm masz nadzieję że następna będzie miała 55 a może 65 a może 75 cm, masz nadzieję bo je widzisz, widzisz jak wieczorem na płani ryby wychodzą z głębokiej wody na płytszą, widzisz jak w głębokim dołku na 4 metry stoi wielki Pstrąg i nie wiesz jak mu się dobrać do tyłka. No ale może następnym razem ….